“Nie interesuje nas sztuka perswazji, tylko skuteczna manipulacja”

Właśnie taki tekst usłyszałem w środę na spotkaniu z potencjalnym klientem. To był komentarz do mojego programu szkolenia pt. “Sztuka perswazji. Techniki wywierania wpływu“. Ponieważ miał to być trening dla sprzedawców, przypomniałem sobie czasy początków wolnego rynku w Polsce. Dopiero z perspektywy czasu mogę ocenić, jak wtedy wyglądały często “strategie” zdobywania klientów. W firmach, w których wtedy pracowałem, liczyła się sama sprzedaż. Ważne, aby ktoś kupił produkt i jak najszybciej zapłacił! Metody przekonywania miały mieć tylko jedną cechę - powinny być skuteczne (czytaj: przynosić pieniądze). Pamiętam szkolenia z tamtych czasów, kiedy uczono właśnie jak być skutecznym sprzedawcą (czytaj: najczęściej natrętnym i podstępnym).  To właśnie dzięki tym metodom, pracując jako agent ubezpieczeniowy, straciłem wielu wartościowych ludzi ze swojego grona znajomych. Mieli po prostu dosyć tych “cudownych” technik sprzedaży i mojego wyuczonego (nieszczerego) “entuzjazmu”.

Zrezygnowałem z prowadzenia tego szkolenia z “manipulacji”. Nie chcę i nie potrafię tego zrobić zgodnie z oczekiwaniami klienta. Oczywiście trzeba zgodzić się z tezą, że człowiek w każdym kontakcie z innymi ludźmi ma bardziej świadomy lub nieświadomy cel oddziaływania; osiągnięcia jakichś zamierzeń czy realizacji swoich planów. I wszystko w porządku, pod warunkiem, że nie kryje się za tym cel haniebny, że nie chcemy kogoś poniżyć lub bezczelnie wykorzystać. Moim zdaniem to najpiękniejsza idea współczesnej komunikacji i perswazji - budowanie relacji z poszanowaniem drugiej osoby; relacji opartych na wzajemnym zaufaniu i zrozumieniu, wiarygodności, otwartości (w pewnym zakresie) oraz autentyczności. Zgadzam się w zupełności z tymi opiniami, które wyrażają myśl, że “kłamcy i manipulatorzy nie wzbudzą sympatii”. “Kłamstwo ma krótkie nogi” jak mówi znane powiedzenie. Zmanipulowany kolega, przyjaciel, klient, nigdy do nas nie wróci, i raczej chętnie podzieli się z resztą świata opinią na nasz temat. Niech zasada “wygrany - wygrany” będzie jednak wyznacznikiem naszego postępowania wobec innych ludzi.

Zgadzam się, że nie ma metody komunikacji, która sprawdza się w 100%. To całe szczęście, bo twórcze i motywujące jest nieustanne badanie, sprawdzanie i eksperymentowanie w świecie relacji międzyludzkich. Świadczy to również o tym, jakże pięknie skomplikowaną i niepowtarzalną jest każda jednostka i jak bardzo różny jest kontekst sytuacyjny, w którym dochodzi do kontaktu interpersonalnego. Dlatego wszystkie techniki trzeba testować i wybierać te, które każdemu z nas przynoszą korzyści i pomagają żyć. Szczególnie, że wiele z nich, przejęte na zasadzie kalek z bogatej literatury i strategii stosowanych w kulturze zachodniej ma się nijak do specyfiki polskiego społeczeństwa.

I jeszcze jedna uwaga. Pierwsze wrażenie oczywiście nie musi decydować o jakości dalszych kontaktów z drugą osobą. Jest ono jednak bardzo ważne. W ciągu pierwszych 8-10 minut nieświadoma struktura naszego mózgu (mózg gadzi) “dokonuje” pierwszej interpretacji i kategoryzacji odbieranych informacji. To, w jaki sposób zostaną te informacje zaklasyfikowane (znane - nieznane, ładne - nieładne, bezpieczne - niebezpieczne, przyjemne - nieprzyjemne itd.) decyduje w znaczący sposób o tym, jak potem świadomie będziemy oceniać tego kogoś, czyli na które informacje (potwierdzające pierwsze wrażenie) będziemy bardziej zwracać uwagę. A zawsze lepiej zacząć od uśmiechu, przyjaznego powitania, właściwie dobranego stroju, umiejętnie wykorzystywanego kontaktu wzrokowego itp., aby jak najszybciej dać się polubić. Bowiem dla osób, które lubimy, jesteśmy w stanie zawsze zrobić więcej, niż dla innych. Prawo sympatii jest jednym z najsilniejszych praw budowania zdrowych relacji międzyludzkich i skutecznej perswazji. (Zawsze w czystych intencjach!)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich wielbicieli wiedzy i umiejętności. Dziekuję za bardzo interesujące i inspirujące komentarze.                      “Niech moc będzie z Wami”

Możesz pobierać odpowiedzi na ten artykuł bezpośrednio przez RSS 2.0. Możesz zostawić odpowiedź lub trackback z twojej strony internetowej.

3 komentarzy »

 
  • Kamil mówi:

    Andrzeju, jestem jakby lekko tego nie powiedzieć zadowolony, że odrzuciłeś tą propozycję. Nie jest łatwo, zwłaszcza, gdy w grę wchodzą pieniądze, stawiać na pewnym standardzie i przede wszystkim moralności. Dobra decyzja!
    Ostatnio miałem sam okazję spotkać się ze sprzedawcami, którzy usiłowali mnie podejść zagrywkami manipulacyjnymi. Oczywiście nie jestem po jakimś szkoleniu z cyklu “jak skutecznie nie dać się zmanipulować”, jednak w jakiś podstawowy sposób człowiek inteligentny jest w stanie wyczuć “lekki smrodek”, płynący z gadki sprzedawcy.
    Heh, chyba niedługo trzeba będzie brać szkolenia w temacie: “jak nie dać się zrobić w bambuko” :)

    pozdrawiam

  • Adrian mówi:

    Andrzeju,

    bardzo ciekawy i zwięzły tekst. Wydaje mi się tylko, że wkradł się do niego drobny błąd wynikający pewnie z pośpiechu. W przypadku pierwszego wrażenia ważne jest pierwsze 8-10 sekund kontaktu, a nie 8-10 minut, jak jest napisane w tekście.

    pozdrawiam

  • andrzej.bubrowiecki mówi:

    Adrianie,
    oczywiście, że chodzi o kilkanaście sekund. Dziękuję za tę uwagę. Pozdrawiam Cię serdecznie.

 

Zostaw odpowiedź.

XHTML: możesz użyć tych znaków: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>